prev
next

Jarosławianie z Azjatą na sam szczyt

"Wzmacniamy skład nowym Azjatą, aby walczyć o szczyt tabeli. Nie oddamy bez walki mistrzostwa Polski" – mówi Kamil Dziukiewicz, prezes Sokołowa S.A. Jarosław. Pod jego wodzą tenisiści stołowi z Podkarpacia zdobyli tytuły w 2018 i 2020 roku.

Drużyny Sokołowa, Dartomu Bogorii Grodzisk Mazowiecki, Dekorglassu Działdowo i Dojlid Białystok wymieniane są wśród faworytów LOTTO Superligi w sezonie 2020/2021. Broniący mistrzostwa jarosławianie mają w składzie najlepszego zawodnika poprzednich rozgrywek Ukraińca chińskiego pochodzenia Kou Leia (bilans 24-2), a w dotychczasowych meczach grali też Patryk Zatówka i Paweł Chmiel.

- Od najbliższej, dziewiątej kolejki do zespołu dołączy jeszcze jeden azjatycki tenisista stołowy. Z nim przypuścimy atak najpierw na pierwszą szóstkę, dającą prawo gry w play off, a następnie o szczyt tabeli. Zawsze mierzę wysoko i walczę do końca tym składem, który uda się zbudować. Cieszę się, że po perypetiach związanych z brakiem możliwości przyjazdu do Polski, wreszcie jeden z naszych asów zawita do Jarosławia – przyznał Kamil Dziukiewicz.

W poprzednim sezonie w Sokołowie (wtedy Kolping Frac) występował m.in. Chińczyk Han Qiyao, a latem dołączyli jeszcze Sathiyan Gnanasekaran z Indii i Jeong Sang-Eun z Korei Południowej. Zawodnikiem o bardzo dużych umiejętnościach jest zwłaszcza Gnanasekaran, ostatnio grający w niemieckiej Bundeslidze.

- W piątek gramy w Gdańsku i wówczas kibice dowiedzą się, kto wzmocnił Sokołów. Zdaję sobie sprawę, że najbliższe cztery spotkania w okresie 10 dni będą kluczowe, dlatego przygotowaliśmy bardzo silny skład. Nie będziemy kalkulować i czekać do listopadowej serii gier. Już teraz chcemy sobie zapewnić dobre miejsce przed drugą fazą superligi. Pierwszych sześć drużyn zagra w grupie mistrzowskie, a pozostałe siedem w spadkowej – dodał menedżer.

Obrońcy tytułu rozpoczęli sezon od trzech porażek, a następnie wygrali cztery mecze z rzędu i zajmują siódme miejsce. Rywalizowali już ze wszystkim najgroźniejszymi rywalami, dlatego w klubie nie ukrywają, że celem jest komplet „oczek” do końca pierwszej rundy.

- Interesują nas tylko ambitne cele, choć oczywiście nikogo nie zlekceważymy. Początek był trudny, tego się spodziewaliśmy, chociaż zarówno z Dartomem Bogorią i Dojlidami mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Z Białymstokiem Zatówka i Chmiel mieli dwa meczbole w deblu. Ważne, że w odpowiednio momencie się przełamaliśmy i podtrzymujemy serię wygranych – podkreślił Kamil Dziukiewicz.

- Jest we mnie mnóstwo chęci do działania, do podejmowania trudnych wyzwań, do rozwoju całego polskiego tenisa stołowego, oczywiście także rozwoju naszego miasta i regionu. Być może wystartuję w przyszłorocznych wyborach na prezesa PZTS. Mam sporo pomysłów na to, by nasza dyscyplina była mocnym, rozpoznawalnym i liczącym się sportem w naszym kraju, co wiąże się z bardzo dobrymi wynikami i seniorów i młodzieży – zakończył Kamil Dziukiewicz.